Początki bywają trudne....:D Mój przyjaciel...pies
8 kwiecień 2008
Hej:)Początki bywają trudne...ale cóż to lecimy:)Dzisiaj chciałabym opowiedzieć historię Figusia,zwłaszcza,że w czwartek kończy swoje drugie urodzinki,a takich rzeczy się nie zapomina:DO psie marzyłam..hm..od dziecka,raz strasznie nalegałam rodziców,potem przechodziło,ale niespodziewanie w życiu przyszedł taki dzień,kiedy czworonożny przyjaciel przechodząc z marzenia stawał się fikcją:) 2 lata temu,powracając do tematu,mama postanowiła porozmawiać z tatą:)I stało się...telefon...są szczeniaczki...szczęście...przyszykowania...niecierpliwość,jak to będzie...18 maj,pierwszy wspólny dzień,pierwsze chwile razem:)Spał,oczywiście ze mną,lekko popiskując...ten zapach mleka ,z jego mordki,którym karmiła go mamuśka,pierwsze spacerki,poznawanie otoczenia,pierwsze strzyżenie,wspólne wakacje,kąpiel w jeziorze:)Stałam się strasznie szczęśliwa,dostałam przyjaciela,który w chwilach radości,merda ogonkiem i cieszy się razem ze mną:)A w chwilach smutki,podejdzie cichutko,i wepchnie swoją mordkę pod moją rękę,pociesza:) Tak mijają dni,miesiące,a nasza przyjażń trwa nadal....:)
,,Mój pies-serduszko u moich stóp,,
Komentarze
Komentarz?
Załóż konto i/lub zaloguj się by skomentować ten wpis

Kasia Alcala napisał(a):